Gruzja, Armenia, Iran, Turcja, Węgry – Dzień pierwszy

Gruzja

W związku z pewnymi komplikacjami kilka dni przed wylotem okazuje się, że w podróż muszę jechać sam. Będzie to dla mnie niezły sprawdzian, ale i duża przygoda. Pierwszym przystankiem będzie Gruzja. Siedząc na lotnisku i czekając na samolot słucham tego

nastraja mnie to i jeszcze bardziej nie mogę doczekać się mojej trzeciej wizyty w tym kraju. Zawsze jest inaczej, mniej wakacyjnie, a bardziej autentycznie. Wielu dziwiło się, że decyduje się jechać sam. Życie trzeba brać takie jakie jest, a nie czekać na idealne okazje. Bo może lepszych nie będzie, a może przed wylotem nie wiem że to własnie jest idealna okazja? Trzeba to sprawdzić!

Wylot z Warszawy do Kutaisi mam późnym popołudniem więc na miejscu jestem po zmroku. Z lotniska odbiera mnie mój gruziński przyjaciel – Gurami i jego kuzyn. Jedziemy na wieś oddaloną od miasta jakieś 30 km. Dojechaliśmy do niewielkiego domku zbudowanego z kamienia. W około ogromny ogród, w nim dużo winorośli.

W środku serdecznym uśmiechem przywitała mnie rodzina Guramiego. Ciocia, wujek, i dwóch kuzynów. Wujek zaprasza wszystkich do stołu i kolejny raz w swoim życiu uczestniczyć będę w kulinarnym spektaklu –  gruzińskiej suprze – tradycyjna kolacja, której przewodniczy tamada – najstarszy lub najbardziej poważany w gronie. To on wznosi toasty i wybiera tematy do rozmów przy stole. Gruzińskie toasty to nie zwykłe „na zdrowie” albo „do dna”. Tam pije się za pamięć zmarłych przodków, za kobiety które dbają o dom, za miłość, za przyjaźń, za to by Bóg miał nas w opiece i za ojczyznę. Każdy toast jest wznoszony w podniosłym tonie i każdy traktuje to niezwykle poważnie. Każdy z toastów trwa po kilka minut.

Do kolacji nie zasiada tylko ciocia Guramiego. Zgodnie z gruzińską tradycją dba, żeby na stole niczego nie zabrakło i co chwile donosi nowe potrawy. Wcale nie uważa się za odtrąconą czy gorszą. Wręcz przeciwnie, jest zdania że to ona tu rządzi bo przecież gdyby nie ona siedzielibyśmy przy pustym stole.

Oprócz chaczapuri i domowego wina miałem okazję spróbować także domowego chleba z miodem w plastrach prosto z ula.

miod-plastry5

Cud, miód, malina!

a tak wypieka się tradycyjny chleb

chleb

chleb2

chleb3

Gruzini są bardzo dumni ze swojego kraju i kultury, dbają o swoje tradycje nie tylko w biesiadowaniu. Tego wieczoru byłem świadkiem tradycyjnego gruzińskiego tańca w wykonaniu kuzynów Guramiego. Czy wyobrażacie sobie żeby w Polsce przy rodzinnej kolacji nastolatkowie ot tak, dla urozmaicenia wieczoru wstali od stołu, śpiewając zaczęli tańczyć w sposób podobny do tego?

Ja jestem zaskoczony i zauroczony. Dla Gruzinów tradycja jest jedną z najwyższych wartości, człowiek nieumiejący śpiewać tradycyjnych pieśni, tańczyć gruzińskiego tańca czy niechętny w biesiadowaniu jest na marginesie społeczeństwa. Szkoda, że w Polsce coraz mniej uwagi przywiązujemy do tradycji i skłaniamy się tak bardzo ku temu co zachodnie. Też przecież moglibyśmy chwalić się swoją bogatą kulturą. Ważne jest żeby poznawać świat, chłonąć to co nam daję, ale pamiętać o korzeniach i dbać o własną tożsamość. Tu od Gruzinów wiele możemy się nauczyć.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s