Dzień III Trasa Armenia – Iran

Na dworcu w Erywaniu melduję się o 7.25 czyli z dokładnością co do minuty! Biorę taksówkę. Stara Wołga, w środku zamiast pokrowców, dywany na siedzeniach, w radiu jakaś ormiańska muzyka, jest klimat! Jedziemy do hostelu. Do odjazdu autobusu z Armenii do Iranu miałem jakieś 2 godziny, więc zdążyłem wziąć prysznic i zjeść śniadanie. Dworzec znajduje się przy alei Admirała Isakov’a. Z mojego hostelu który był w centrum dotarłem tam w 10 minut. Bilety do Iranu kosztują 50$. Niestety na miejscu okazało się, że wszystkie bilety do Teheranu są wyprzedane i mogę jechać dopiero jutro. Przy wejściu do autobusu spotkałem pewnego Irańczyka z takim samym problemem. Zaproponował mi że możemy zrzucić się na taksówkę do miejscowości Nordooz, położonej na granicy Armenii z Iranem, co będzie nas kosztowało po 35$. Droga do granicy zajęła nam około 6 godzin i biegła przez wąską część Armenii pomiędzy Azerbejdżanem ( z którym Aremnia jest w stanie wojny) i Górskim Karabachem ( który jest terytorium Azerbejdżanu okupowanym przez Ormian). Tydzień wcześniej w tych okolicach doszło do najpoważniejszych walk od ponad 20 lat. Na szczęście tego dnia było względnie bezpiecznie i mieliśmy tylko jedną kontrolę wojskową po drodze.

erywan-nordooz

armenia

armenia2

DSC_0156

DSC_0151

Nie zmarnowałem czasu i starałem się dowiedzieć jak najwięcej o Iranie od mojego nowego znajomego. Dowiedziałem się że można mieć dwie żony w Iranie, ale jest to rzadkość i te żony raczej nie wiedzą o sobie nawzajem.. 😉 Facebook jest zablokowany, ale pomysłowi Irańczycy stworzyli aplikację omijającą zabezpieczenia więc w teorii facebook’a nie ma, w praktyce wszyscy z niego korzystają. Przeciwieństwem jest zakaz picia alkoholu, którego złamanie jest surowo karane. Za przyłapanie na piciu po raz pierwszy dostaje się 100 batów, po raz drugi 200, a trzeci raz karany jest śmiercią przez powieszenie.

Po dotarciu do granicy okazało się, że przejście graniczne trzeba pokonać pieszo.

granica

Po stronie armeńskiej poszło bardzo gładko, prześwietlenie bagażu, kontrola paszportu i to wszystko. Żeby wjechać, a raczej wejść do Iranu trzeba pokonać trzy kontrole! Przy pierwszej tylko kontrola paszportu, ale dla pograniczników mój paszport był niemałą atrakcją bo jak powiedzieli, pierwszy raz trzymali w rękach dokument z Lechistanu (tak Polska nazywana jest w Iranie). Druga kontrola do już dokładne sprawdzenie paszportu, oraz wyrywkowe kilkanaście pytań dotyczących tego co wpisałem we wniosku wizowym i porównanie czy wszystko się zgadza. Na dodatek na osobnej kartce żołnierz zadający mi te pytania zapisywał imię, nazwisko, imię ojca, dziadka, cel wizyty, rok urodzenia oraz miejsce urodzenia – szkoda że nie widzieliście jego miny kiedy kilkakrotnie musiałem mu przeliterować Stargard SZCZECIŃSKI, a on próbował to wymówić 😀 Trzecia kontrola to prześwietlenie i dokładne przeszukanie każdego bagażu. Następny żołnierz zapytał mnie tylko skąd jestem, odpowiedziałem „Lechistan”, a on szeroko się uśmiechnął i stwierdził że na pewno nie mam narkotyków i nie musze być przeszukiwany, na dodatek życzył mi powodzenia i miłego czasu spędzonego w Iranie. Pierwsze zetknięcie się z Iranem bardzo pozytywne!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s