Gruzińska wieś

Wieś.. traktory, kombajny, krowy, cisza i święty spokój. To wszystko kojarzy się nam z wsią, ale co zakątek świata to definicja wsi inna, łączy je wszystkie właśnie święty spokój, który w Gruzji ma znaczenie dominujące.

wies2
Powrót z Iranu choć przymusowy okazał się całkiem przyjemny. Poznałem kilku Irańczyków, którzy byli bardzo zainteresowani jedynym turystą w autobusie. Najczęściej pytali jak Iran jest postrzegany w Europie. Mogą godzinami rozmawiać o polityce i przekonywać, że to co widzimy w mediach jest nieprawdą. Uważają swój kraj za niezależny od reszty świata i są z tego dumni. Na koniec wymieniliśmy się mailami i numerami telefonu, które mam nadzieję wykorzystam przy następnej wizycie w Iranie.

 

Po 30 godzinach od wyjazdu z Teheranu byłem z powrotem w Gruzji. Nocowałem u swojego znajomego, a następnego dnia rano wyjechaliśmy do Kacheti – rolniczego regionu we wschodniej Gruzji, który słynie ze znakomitego wina.

Kachetia

Tam w jednej ze wsi mieszka jego babcia, którą bardzo często odwiedza. Przebywanie u rodziny na wsi jest bardzo popularne wśród mieszkańców Tbilisi. Często zdarza się że każdy wolny weekend, a nawet dzień w tygodniu spędzają z rodziną poza miastem.

wies

Jeśli tylko kiedyś będziecie mieli taką możliwość żeby zboczyć z nawet rzadko uczęszczanego turystycznego szlaku i chociaż kilka dni spędzić jak mieszkaniec kraju który właśnie odwiedzacie to zróbcie to!

wies3

Ja miałem przyjemność podwójną bo życie na gruzińskiej wsi toczy się bardzo powoli, a czas płynie leniwie.

Rano śniadanie, ser, świeże warzywa i to co zostało od wczorajszej kolacji. Do picia oczywiście domowe wino, które robi się w takich glinianych naczyniach zakopanych w ziemi.

wino

Po jedzeniu trzeba odpocząć, usiąść w cieniu winogrona i zagrać w tryktrak – który jest ulubioną gruzińską grą.

tryktrak

W międzyczasie przerwa na papierosa lub soczystego, czerwonego arbuza. W trakcie jedzenia i gry nie jesteśmy sami, a to sąsiad przyjdzie na herbatę, a to drugi przyniesie trochę wina, a to jakiś kuzyn wpadnie na godzinę z wizytą. Niby nic się nie dzieje, ale cały czas jest wesoło, ktoś się wokoło kręci i zagaduje.

Czas w ten sposób upływa aż do popołudnia, warto się wtedy wybrać na jakiś spacer po okolicy. Żeby zobaczyć trochę więcej wykorzystaliśmy do tego celu starą Wołgę.

wolga

Samochód nie zachował się w idealnym stanie, ale to nie problem. Gruzińska pomysłowość nie zna granic! Bak od paliwa ? Wystarczy plastikowa butelka po piwie i wężyk prosto do silnika.

wolga3

Stacyjka też nie potrzebna bo można odpalić na styk kabelkami. Nie wspominając o reszcie brakujących ‘drobiazgów”.

wolg2

Żeby przybliżyć sobie wrażenia z jazdy obejrzyjcie te dwa filmy:

Tak jeżdżąc po okolicy natrafiliśmy na coś czego bym się wtedy nie spodziewał, a teraz wydaje mi się całkiem logiczne. Wschodnia Gruzja, kilkanaście kilometrów od granicy z Azerbejdżanem, do najbliższego większego miasta może nawet kilkadziesiąt. Tylko kilka rozproszonych wsi i ogromna przestrzeń prawie nigdy nie odwiedzana przez nikogo z zewnątrz. No koniec świata! I co tam się mogło znajdować? Wygląda na spieczone w słońcu pole słoneczników.. ale pod słonecznikami rośnie coś jeszcze!

Iran6

ziolo3

ziolo

Ogromne pole marihuany! Zrobiłem kilka zdjęć i szybko się stamtąd zabieraliśmy żeby nie narobić sobie kłopotów, których od początku wyprawy mi nie brakowało.

ziolo2

Iran10

Iran9

Iran7

Reklamy

One comment

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s