Lwów na jeden dzień

W życiu jest tak, że kiedy mamy na coś dużo czasu to wciąż odkładamy to na później. Kiedy czas dramatycznie się kurczy, albo okoliczności sprawiają że nie możesz zrobić tego co chciałeś – żałujesz, że nie robiłeś tego kiedy miałeś możliwość. To taka zależność o której każdy wie, a prawie każdy i tak popełnia ten błąd. Zdarza się, że kiedy np. Twój szef widzi, że jednak bardzo zależy Ci na wykonaniu zadania dostajesz extra time, ale musisz go dobrze wykorzystać żeby nie wylecieć z roboty. Ja od swojego szefa dostałem, nie wiem ile, ale nie zmarnuje teraz minuty i zrobię wszystko przed czasem.

 

W niedzielny wieczór pomyślałem sobie „hej Mateusz nie byłeś nigdy na Ukrainie”. Usiadłem przed laptopem, sprawdziłem jak najszybciej dojechać do Lwowa i we wtorek o 4 rano już byłem w pociągu. Spontanicznie i bez tracenia czasu na kalkulowanie czy powinienem jechać czy nie. Na koniec przecież i tak będziemy pamiętać tylko te chwile w których byliśmy spontaniczni.

 

Przed wyjazdem zdążyłem przeczytać tylko kilka stron w przewodniku i wiedząc, że Lwów słynie z opery pomyślałem, że dobrze byłoby zobaczyć ją nie tylko od zewnątrz. Akurat w dzień w który miałem odwiedzić Lwów w operze było grane Requiem G. Verdiego. Nie było odwołania, idę! Bilety można zarezerwować na tej stronie. Trzeba też podać ukraiński numer telefonu. Mi pomogła Ukrainka, koleżanka ze studiów, ale można też wpisać numer  waszego hotelu i na pewno zadziała. Jedyny problem jaki miałem z operą to to jak przez 700 km przewieźć w plecaku garnitur tak żeby się nie wygniótł. I uwaga tu mój sposób: po pierwsze marynarkę trzeba przewinąć na lewą tą bardziej śliską stronę. Dzięki temu po wyjęciu z plecaka jest dużo mniej wygnieciona. Po wzięciu prysznica kiedy w kabinie unosi się jeszcze ciepła para, powieście marynarkę i zostawcie na jakiś czas . Unosząca się para zmiękczy materiał i zagniecenia przez noc same się rozprostują. Marynarka wygląda jak nowa !

 

To blog o podróżach, a nie o modzie więc wracamy do Lwowa. Centrum jest trochę zniszczone albo raczej niedoinwestowanie, ale miasto i tak jest piękne i czułem się będąc tam jakbym był w Polsce. Taki ma swój urok. Rynek, brukowane ulice, wysokie, stare i pięknie zdobione kamienice to dzięki nim Lwów był nazywany Perłą Galicji. Pomimo tego, że Ukraina jest w stanie wojny we Lwowie w żaden sposób, poza mniejszą ilością turystów, tego nie odczujecie. Można jechać bez obaw.

Flaga ukrainy

Lwow love not war

Lviv old city

I love lviv

 

Jak dojechać?

Jeśli nie chcecie jechać samochodem to najwygodniej i najtaniej będzie dojechać pociągiem do Przemyśla, tam spod dworca odjeżdżają busy wożące ludzi do granicy w Medyce. Koszt takiego przejazdu to 2 zł. Granicę przechodzimy pieszo, idziemy jeszcze około 500 m i skręcamy w lewo, tam będzie przystanek dla marszrutek. Koszt przejazdu marszrutką to 40 UAH czyli blisko 8 zł. Jazda taką marszrutką to prawdziwy folklor, ukraińska muzyka disco w głośnikach i przekrój całego społeczeństwa, od profesora z uniwersytetu po mrówki przemycające wódkę na granicy. W środku ścisk, a pokonanie 80km trwa prawie dwie godziny, bo kierowca zjeżdża po drodze do okolicznych wiosek zabierać kolejne osoby. Jeśli lubicie podróżować tak jak robią to autochtoni (haha polubiłem to słowo) to wybierzcie właśnie ten sposób.  Marszrutką dojedziemy pod dworzec główny we Lwowie. Do ścisłego centrum spod dworca dojedziemy             tramwajem nr 6.

 

 

Jak poruszać się po Lwowie?

Tramwaj – sieć tramwajowa jest tak dobrze rozbudowana, że żeby dojechać do najważniejszych miejsc nie musiałem używać innego środka transportu. Jeden bilet kosztuje 2 UAH. Można go kupić w kiosku przy przystanku lub u motorniczego.

Bus – koszt biletu 4 UAH

Trolejbus – koszt biletu 4 UAH

 

Co zobaczyć?

Żeby dobrze poznać i zrozumieć Lwów koniecznie trzeba chociaż trochę poznać jego historię. Przedwojenny Lwów był wielokulturowy. Przede wszystkim wyraźnie charakterystyczne są dwie dzielnice ormiańska i żydowska. Warto po prostu nimi pospacerować, pozwolić sobie zgubić się w wąskich uliczkach i zajrzeć w podwórka kamienic. Klimat tych miejsc przenosi w czasie do przedwojennej Polski.

Lwów uliczki

Lwów rynek

Lwów rynek 2

Lwów słodycze

Lwów rynek kamienice

Lwow nysa

 

Katedra ormiańska z zewnątrz jest bardzo niepozorna, ale w środku odnajdziecie jej orientalny charakter. U wejścia znajdują się kamienne tablice nagrobne wypisane w języku polskim. Niezapomnianym przeżyciem dla mnie było przebywanie w katedrze podczas nabożeństwa w obrządku ormiańskim. Nie ma tam gry na organach czy śpiewu do mikrofonu. Głos popa jest tak niski i donośny, że niesie się i przeszywa całą katedrę. Śpiewy i modlitwy przyprawiały o dreszcze, zapach świec pobudzał zmysły, a wyjątkowości tej chwili dodawał fakt że byłem jedyną osobą w katedrze oprócz dwóch kapłanów. Myślę, że nawet osoba niewierząca byłaby poruszona takim przeżyciem.

Lwów katedra ormiańska 

 

Pchli targ ze starociami. We Lwowie są dwa, jeden znajduje się przy klasztorze dominikanów, a drugi przy ulicy Łesi Ukrainki naprzeciwko Teatru Dramatycznego. Przede wszystkim można tam znaleźć przedwojenne książki w języku polskim. Mi udało się znaleźć poezję Staffa z 1934 i „Pana Tadeusza” z 1898r. Oczywiście ceny dla turystów są wyższe. Dlatego warto poćwiczyć umiejętności negocjacji i targowania bo sprzedawcy zawsze zejdą z ceny. Oprócz staroci, medali i monet można kupić niedrogie ręcznie robione pamiątki. To miły wyjątek w czasach w których każda pamiątka i jest robiona w Chinach.

Lwów pchli targ ksiazki

Lwów pchli targ starocie

 

Opera Lwowska zachwyca swoją fasadą, ale wewnątrz jest równie piękna. Została zaprojektowana przez Polaka więc z czystego patriotyzmu postanowiłem pójść na spektakl. Zachęcają również ceny biletów, koszt to około 15-20 zł w zależności od wybranego miejsca. Jedyne co nie spodobało mi się w tym miejscu to ubiór i zachowanie Ukraińców. Uważam że bluza z kapturem, czapki na głowie, adidasy i rozmowy w trakcie spektaklu nie przystoją do tego typu miejsca jakim jest opera. Nigdy wcześniej nie spotkałem się też z takim zachowaniem i na taką skalę w Polsce.

Lviv opera

 

Cmentarz Orląt Lwowskich Miejsce z listy „must see”, ale we Lwowie byłem tylko jeden pełny dzień i bardzo żałuje, że nie zdążyłem już dotrzeć w to miejsce. Chociaż dzięki temu będę miał ogromną motywację, żeby odwiedzić miasto jeszcze raz i postawić znicz na Cmentarzu Orląt.

 


Gdzie zjeść?

Chleb i wino – bardzo dobra restauracja jaką odwiedziłem na ulicy Virmenskiej. Z bardzo wysokimi recenzjami również na Tripadvisor. Urządzona i udekorowana polskimi elementami, znajdziecie tam mapy przedwojennej Polski i szyldy w języku polskim. Słynie z czarnych hamburgerów, a dania podane są w bardzo oryginalny sposób. Zachęcają również ceny, najecie się ze smakiem za mniej niż 20zł.

Lwow soviet beer
Soviet beer

 

Virmenka – czyli po polsku „Ormianka” znajduje się na tej samej ulicy co „Chleb i wino”, w dzielnicy ormiańskiej. Słynie z kawy parzonej w tradycyjny ormiański sposób na gorącym piasku. Poszedłem tam ze względu na recenzję i polecane ciasta. Kawa naprawdę przepyszna, ale wypieki mocno przereklamowane. Warto zajrzeć chociażby dla samej kawy.

Virmenka kawa

 

Brudersaft – restauracja urządzona na styl austro-węgierski. Eleganckie wnętrze, menu i obsługa w języku polskim, a jedzenie na wysokim poziomie. Polecam szczególnie barszcz, gulasz węgierski i pierogi z mięsem z jelenia, do tego kufel piwa i mój popołudniowy posiłek był dopełniony.

Brudersaft

Brudersaft gulasz

Brudersaft pierogi

 

Gas-lamp – znalazłem wysokie opinie w internecie, ale moim zdaniem bardzo przesadzone, deser który jadłem mniej niż przeciętny, drink trafił mi się nie do wypicia a samo wnętrze jest bardzo ciasne i jest tam ogromny hałas.

Gasowa lampa

 

PS. Jako, że był to mój pierwszy wyjazd po długiej przerwie, bardzo chciałbym podziękować wszystkim którzy wspierali mnie w trudnych momentach bo to dzięki nim mogłem wrócić. W szczególności dziękuję rodzicom, Weronice, Natalii i Przemkowi oraz całej rodzinie.

Advertisements

8 comments

  1. Trochę żałuję, że będąc tak blisko granicy z Ukrainą nigdy nie wpadłam na to żeby się tam wybrać. . Teraz mam już trochę dalej a to w moim mniemaniu bardzo ciekawy kierunek. Podoba mi się twoja spontaniczność w podejmowaniu decyzji! Też tak lubię o ile akurat praca mnie nie ogranicza.

    • Bardzo spodobała mi się Ukraina bo pomimo tego, że leży tak blisko jest krajem bardzo odmiennym, niezdeptanym turystycznie i intrygującym. Mam nadzieję, że latem uda mi się odwiedzić Kijów i ukraińskie Karpaty. I za Twój wyjazd tam też trzymam kciuki i będę czekał na relację 😉 naprawdę warto!

  2. Lwów mnie pochłonąl rok temu i mimo że na weekend to ciągle mi mało. Bardzo ładnie napisany artykuł z podpowiedziami, wskazówkami ☺pozdrawiam podróżnika

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s